W komunikacie służby prasowej ukraińskiego prezydenta czytamy, że politycy omówili dalsze kroki, które miałyby nadać tymczasowemu zawieszeniu broni charakter stałego. Zgodzili się także, że należy zrobić, jak najwięcej, aby zaangażować OBWE do kontroli sytuacji. 

Czytaj więcej: Ukraińcy dogadali się z separatystami. Oto SZCZEGÓŁY porozumienia>>>

Petro Poroszenko i Władimir Putin omawiali także współpracę w dostawie na Wschód ukraińskiej i zagranicznej pomocy humanitarnej.

Zdaniem ukraińskich wojskowych, zawieszenie broni jest generalnie przestrzegane, dochodzi jednak do pojedynczych incydentów. Według wiceministra obrony Petra Mecheda, nie wszyscy bojówkarze podporządkowują się rozkazom samozwańczych władz w Doniecku i Ługańsku.

Dowództwo ochotniczego batalionu Ajdar twierdzi z kolei, że zostało ostrzelane przez rosyjskich komandosów w obwodzie ługańskim wczoraj już po ogłoszeniu zawieszenia broni. Według wstępnych danych, zginęło 9 albo 10 Ukraińców. Tymczasem separatyści mówią to samo o „juncie”, jak określają władze w Kijowie i o oddziałach ochotników.

Ogółem jednak zawieszenie broni jest przestrzegane. Dotyczy to szczególnie największych miast, które były regularnie ostrzeliwane przez separatystów. Strzałów nie słychać ani w Doniecku, ani w Ługańsku. Pozwala to służbom komunalnym na remont sieci elektrycznych i wodnokanalizacyjnych. Rada Miejska Ługańska twierdzi wręcz, że to pierwszy spokojny dzień od kilku miesięcy. W mieście od wielu tygodni nie ma wody, prądu i gazu.

Ukraińskie władze oczekują tymczasem na wymianę przetrzymywanych przez separatystów zakładników. Ich liczba przewyższa 200. Bojówkarze twierdzą, że mogą to zrobić jeszcze dziś. Według nich, Ukraińcy mają przekazać zatrzymanych separatystów w poniedziałek.