Premier Reinfeldt po 8 latach rządów wczoraj uznał swoją porażkę. W poniedziałek złożył dymisję. Sukces odniosła skrajna prawica - Szwedzcy Demokraci.

W porównaniu z poprzednimi wyborami uzyskali dwa razy lepszy wynik - 12,9 procent i z 49 posłami stali się trzecią siłą w parlamencie. Mimo tego lider Socjaldemokratów już zapowiedział, że nie wyobraża sobie z nimi współpracy. 

Tradycyjnie wysoka była frekwencja wyborcza. Według obecnych danych, do urn poszło ponad 83 procent uprawnionych do głosowania. Trwa jeszcze liczenie głosów w niektórych gminach regionu sztokholmskiego.

Lider Socjaldemokratów Stefan Loefven już zapowiedział tworzenie większościowej koalicji. Potencjalnie nowy premier Szwecji ma ciekawą biografię. Został adoptowany przez drwala, był spawaczem, który dopiero z czasem stał się liderem związku zawodowego. Próbował studiować pracę socjalną na Uniwersytecie w Umea, ale po półtora roku przerwał studia.