W konwoju, który zawiózł pomoc humanitarną dla mieszkańców separatystycznych regionów, nie ma wolontariuszy Czerwonego Krzyża. Organizacja nie chciała firmować swoim znakiem ekspedycji, której nie mogła skontrolować. Także obserwatorzy OBWE nie wiedzą, co wwiozły na Ukrainę rosyjskie ciężarówki. Jak tłumaczył Polskiemu Radiu szef misji obserwacyjnej Paul Picard - międzynarodowy mandat nie daje prawa do przeprowadzenia inspekcji.

Trzeci "biały konwój" liczy łącznie około 200 samochodów. Według deklaracji Rosji wiozą one żywność, lekarstwa i środki czystości. Po wyładowaniu produktów maszyny jeszcze dziś wieczorem powinny wrócić do Rosji.