Aresztowania są wynikiem współpracy między policją belgijską i holenderską – kilka osób aresztowano w Brukseli, kilka w Hadze. Według mediów lokalnych, policja była już od jakiegoś czasu na tropie siatki fundamentalistów islamskich. W mieszkaniu aresztowanych w Holandii znaleziono broń i literaturę, którą określono jako podręczniki dla dżihadystów. W Belgii natomiast broń i pociski. Wśród osób zatrzymanych w Belgii jest para tureckiego pochodzenia, którą zatrzymano na lotnisku w Brukseli tuż po tym, jak przyleciała z Turcji.

Zdaniem belgijskiej policji wszystkie te zatrzymania mają związek z planowanymi przez aresztowanych zamachami terrorystycznymi w Belgii. Ewentualne zamachy miały mieć podobny charakter jak atak na Muzeum Żydowskie w maju. W maju, w Muzeum Żydowskim – które mieści się w centrum Brukseli – doszło do strzelaniny, w wyniku której zginęły cztery osoby. Wśród zabitych była też belgijska wolontariuszka, współpracująca z Muzeum. Pozostali zabici to obywatele Izraela. I tak też miały wyglądać ewentualne zamachy w Brukseli – strzelanina i możliwie jak największa liczba ofiar. Według mediów belgijskich tym razem celem ataku miała być główna siedziba Komisji Europejskiej w Brukseli, mieszczący się na Rondzie Schumana budynek Berlaymont. Potencjalnym zamachowcom nie chodziło o konkretnych komisarzy – raczej o strzelaninę w budynku, który jest symbolem instytucji unijnych. I dzięki temu jasne byłoby przesłanie zamachu – byłby to atak na Unię Europejską i Belgię zarazem. Tak przynajmniej informowały – powołując się na informacje z policji – media belgijskie.

Dzisiaj policja belgijska zdementowała doniesienia medialne. Według rzeczników policji, zatrzymani nie planowali zamachu konkretnie na budynek KE. – Nie ma dowodów na to, że celem ataku miała być Komisja – twierdzi cytowany przez dziennik "Le soir" rzecznik policji. Sama Komisja Europejska nie chciała komentować rewelacji medialnych i dziennikarzy odsyłała do policji belgijskiej po dalsze informacje.
Pewne jest jednak, że coraz więcej Belgów, głównie o korzeniach wywodzących się z krajów Maghrebu, wyrusza na świętą wojnę. Według danych policji belgijskiej, jak do tej pory już ponad 400 obywateli belgijskich walczyło w Syrii, po stronie najbardziej radykalnych bojówek islamskich. 90 z nich wróciło do Belgii. To – zdaniem służb belgijskich – potencjalni terroryści, których zamiarem będzie przeniesienie świętej wojny na terytorium Belgii. Na ogół ci, którzy wyjechali na wojnę w Syrii, po powrocie znacząco radykalizują swoje poglądy.

Belgijski dziennik "Echo" pisze, że policja belgijska współpracuje ze służbami specjalnymi i starają się nadzorować powracających z wojny.