Francuza porwano w niedzielę w górzystym rejonie Kabylii, w odległości 110 kilometrów od Algieru. Terroryści podpisujący się jako „żołnierze kalifatu” domagali się od Francji zaprzestania nalotów na cele islamskie w Iraku. Władze francuskie zdecydowanie odrzuciły taką możliwość, twierdząc, że nie ugną się przed szantażem.

Zdaniem Romain Cailleta, specjalisty do spraw Bliskiego Wschodu wiele wskazuje na autentyczność filmu - przede wszystkim napisy, które było widać na poprzednich z egzekucji zakładników amerykańskiego i brytyjskiego. Według eksperta, to rodzaj retoryki, którą stosują terroryści z Państwa Islamskiego, postępujący według zasady oko za oko ząb za ząb.