Dżihadyści z ISIS są dwa kilometry od Kobane, kluczowego ze względów społecznych i strategicznych kurdyjskiego miasta. Wczoraj pociski wystrzelone z terytorium Syrii spadły na kurdyjskie wioski po tureckiej stronie granicy. Wywołało to gniew miejscowych Kurdów, którzy mówią, że prezydent Recep Tayyip Erdogan nie robi wystarczająco dużo, by zapobiec atakom.

Ankara podjęła jednak kroki wojskowe - wysłała nad granicę pojazdy opancerzone i co najmniej 15 czołgów. Niektóre ich działa są skierowane w stronę Syrii. Wcześniej rząd zapowiedział, że poprosi parlament o wyrażenie zgody na użycie wojsk na terytorium Iraku i Syrii. Jeśli parlament rozpatrzy prośbę pozytywnie, Turcja będzie mogła dołączyć do międzynarodowej koalicji walczącej z Państwem Islamskim.

Początkowo Ankara odmawiała wzięcia udziału w operacji przeciw dżihadystom. Wówczas jednak w niewoli u muzułmańskich bojowników przebywało kilkudziesięciu obywateli tureckich, w tym dyplomatów i ich dzieci porwani z tureckiego konsulatu w Mosulu. Zakładnicy zostali uwolnieni 10 dni temu.

Brytyjczycy też bombardują

Tymczasem do nalotów na Państwo Islamskie dołączył RAF. Należące do brytyjskiego lotnictwa myśliwce wielozadaniowe Tornado po raz pierwszy zbombardowały cele na terenach kontrolowanych przez terrorystów.

Według szefa brytyjskiego resortu obrony Michaela Fallona, samoloty operujące z bazy na Cyprze zniszczyły stanowiska ciężkiej broni oraz pojazd islamistów.

Poza Brytyjczykami w nalotach na Państwo Islamskie biorą udział samoloty państw wchodzących w skład międzynarodowej koalicji przeciw dżihadystom: Stanów Zjednoczonych, Francji oraz najważniejszych państw arabskich, a od dziś - Wielkiej Brytanii.

Na lądzie walczą Kurdowie

Siły kurdyjskie walczą przeciwko terrorystom w centrum miasta Rabia, położonego na północ od kontrolowanego przez Państwo Islamskie Mosulu i na południe od Kirkuku. Kurdyjskim bojownikom udało się wedrzeć do miasta. 

- Siły lądowe walczą obecnie w centrum Rabii - relacjonował jeden z dowódców kurdyjskich. Poinformował także, że piechota wspierana przez lotnictwo i artylerię atakuje miasto Zumar znajdujące się około 60 km na północny zachód od Rabii i położone niedaleko strategicznej tamy na Tygrysie, którą bojownicy zdobyli na początku sierpnia.

Trzecie uderzenie skierowane jest w okolice historycznego miasta Dakuk. Peszmergowie odbili tam z rąk dżihadystów kilka wiosek i kontynuują natarcie na obszarze leżącym około 30 km na południe od Kirkuku.

Bojownicy Państwa Islamskiego od czerwca opanowali duży obszar północnego Iraku. Po zwycięskich walkach z kurdyjskimi peszmergami dżihadyści zagrozili autonomicznemu irackiemu Kurdystanowi, na co odpowiedzią stały się amerykańskie naloty, które rozpoczęto, by nie dopuścić do zajęcia przez islamistów stolicy regionu, miasta Irbil. Ataki sił USA miały też na celu ochronę mniejszości chrześcijańskiej i jazydów - religijnej niemuzułmańskiej mniejszości, która schroniła się w górskim paśmie Sindżar w północno-zachodnim Iraku.

CZYTAJ WIĘCEJ: Iran oskarża Państwo Islamskie o "zabijanie człowieczeństwa" >>>

ZOBACZ TAKŻE: Zachód sam zbudował Państwo Islamskie? 10 błędów, które doprowadziły do jego powstania >>>