Dokładnie za miesiąc – 9 listopada – mieszkańcy Katalonii mieli głosować nad niepodległością regionu. Jednak po tym, jak w zeszłym tygodniu hiszpański trybunał konstytucyjny na wniosek rządu Mariano Rajoya zawiesił referendum do czasu rozpatrzenia, czy byłoby ono złamaniem konstytucji, los plebiscytu jest niepewny. Katalońskie władze wstrzymały kampanię, ale są skłonne przeprowadzić głosowanie nawet wbrew stanowisku Madrytu. Gorzej, z ich punktu widzenia, że mieszkańcy regionu, w większości opowiadający się za secesją, nie są przekonani do tak otwartej konfrontacji. Decyzję w tej sprawie autonomiczny rząd kataloński ma podjąć do środy.

1 Jaki jest obecny status Katalonii i jakie kompetencje mają jej władze?

Katalonia jest jedną z 17 wspólnot autonomicznych, z których złożona jest Hiszpania, przy czym jej zakres autonomii jest – obok Kraju Basków, Galicji i Andaluzji – najszerszy. Zgodnie ze statutem o autonomii z 1979 r. Katalonia ma własny parlament, rząd i system sądowniczy. W ich gestii są – całkowicie lub w części – wszystkie sprawy wewnętrzne w regionie, włącznie z własnymi siłami policyjnymi. Kataloński jest, obok hiszpańskiego, językiem urzędowym w regionie i jest mocno promowany przez władze. Władze wspólnot autonomicznych odpowiadają za największą część wydatków publicznych (38 proc., podczas gdy rząd centralny za 18 proc.), ale rząd centralny kontroluje większość wpływów z podatków i ceł.

2 Jakie jest poparcie mieszkańców Katalonii dla niepodległości?

Za niepodległością opowiadają się dwie największe partie w katalońskim parlamencie – rządzące ugrupowanie Zbieżność i Związek (CiU) oraz Republikańska Lewica Katalonii. Według jednego z wrześniowych sondaży za secesją optuje prawie 59 proc. mieszkańców regionu, przeciwne jest prawie 32 proc. Problem w tym, że większość sondaży przeprowadzana jest przez ośrodki powiązane z katalońskimi władzami. Według badań zlecanych przez gazety z Madrytu, w których pytanie jest stawiane bardziej kategorycznie (tzn. „tak” lub „nie” dla niepodległości) niż w referendum, poparcie dla obu opcji jest zbliżone, a nawet przeciwnicy secesji mają przewagę. Nie zmienia to faktu, że w ostatnich kilku latach liczba zwolenników oderwania się od Hiszpanii znacząco wzrosła.

3 Jakie są argumenty na rzecz secesji?

Główne argumenty są dwa – narodowo-społeczny i ekonomiczny. Katalończycy są odrębnym narodem, który miał w przeszłości swoje państwo, mówi własnym językiem, różnym od hiszpańskiego, i ma poczucie krzywd doznanych za czasów autorytarnych rządów gen. Francisco Franco, gdy wszelkie przejawy odrębności narodowych były tępione, a użycie języka zakazane. Do tego dochodzi utrwalone od dawna poczucie, że pracują na biedniejsze regiony Hiszpanii. Katalonia rzeczywiście jest najbardziej uprzemysłowionym i najbogatszym regionem Hiszpanii, wytwarza większy odsetek PKB kraju, niż wynika to z jej populacji, a system, w którym władze centralne zbierają większość dochodów, a następnie je rozdzielają faktycznie, jest pomyślany w ten sposób, by pomagać biedniejszym regionom. Zwolennicy niepodległości przekonują, że bez tego obciążenia Katalonia byłaby pod względem PKB na jednego mieszkańca jednym z najzamożniejszych krajów w Unii Europejskiej.

4 Czy Katalonii na pewno opłaca się niepodległość?

Przekonanie Katalończyków o tym, że pracują na resztę Hiszpanii, jest tylko częściowo prawdziwe. Katalonia jest nie tylko najbogatszym regionem Hiszpanii, lecz także najbardziej zadłużonym i w czasie kryzysu zadłużeniowego otrzymała pomoc finansową z budżetu centralnego. Poza tym wyliczenia władz w Barcelonie, że co roku dopłacają do budżetu kraju kilkanaście miliardów euro, nie uwzględniają katalońskiego udziału w funkcjonowaniu administracji centralnej, wojska, systemu opieki społecznej czy kosztów obsługi zadłużenia zagranicznego. Ponadto budżet centralny jest gwarantem katalońskich obligacji. Biorąc pod uwagę te pozycje, Katalonia korzysta na związku z Madrytem. Na dodatek w przypadku rozwodu Katalonia zapewne musiałaby przejąć część hiszpańskiego długu publicznego, a jeśliby doliczyć tę część do istniejącego długu regionalnych władz Katalonii, nowo powstałe państwo na starcie miałoby dług publiczny na poziomie ok. 120 proc. PKB.

5 Jakie konsekwencje dla Hiszpanii miałoby oderwanie się Katalonii?

Dla Madrytu utrata Katalonii byłaby znacznie bardziej odczuwalna niż Szkocji, która we wrześniu też głosowała nad niepodległością, dla Londynu. O ile Szkocja stanowi ok. 8 proc. populacji Zjednoczonego Królestwa i wytwarza podobny odsetek brytyjskiego PKB, o tyle w Katalonii mieszka prawie 16 proc. obywateli Hiszpanii, a wytwarza ona niemal jedną piątą PKB kraju. Oznacza to, że bez 7,5 miliona mieszkańców Katalonii Hiszpania pod względem ludnościowym byłaby tylko minimalnie większa od Polski, pomniejszona o 192,5 miliardy euro hiszpańska gospodarka spadłaby z 13. miejsca na świecie na 15. i straciłaby ponad jedną czwartą swojego potencjału eksportowego, a to właśnie eksport przyczynił się do tego, że kraj wydobywa się z kryzysu. Na dodatek byłby to zapewne początek dalszego rozpadu Hiszpanii – na pewno tą samą drogą poszedłby wtedy Kraj Basków, a nie można wykluczyć, że do Katalonii chciałyby się przyłączyć inne regiony historycznie z nią związane – Walencja i Baleary.

6 Co z członkostwem w Unii Europejskiej?

Ponieważ władze w Madrycie nie aprobują żadnego referendum, stanowisko Brukseli jest zgodne z linią Madrytu, tzn. Unia Europejska opowiada się za integralnością terytorialną swoich członków, a jeśli Katalonia mimo to oderwałaby się od Hiszpanii, musiałaby od zera prowadzić negocjacje akcesyjne. To poważna niedogodność, bo oznaczałoby to, że przez ten czas Katalonia nie będzie objęta umowami handlowymi zawartymi przez UE z państwami trzecimi, straci wsparcie Brukseli w przypadku ewentualnych sporów handlowych, zaś rozwinięty i zadłużony sektor bankowy utraci możliwość korzystania z pożyczek Europejskiego Banku Centralnego. A mimo rozwiniętej gospodarki i zgodnego systemu prawnego negocjacje akcesyjne nie musiałyby być szybkie – ani Hiszpania, ani inne państwa zagrożone secesjami nie będą ich ułatwiać.

CZYTAJ TAKŻE: Barcelona - co zwiedzać, by niczego nie przegapić>>>