Wśród zabitych jest trzech Polaków, ale tożsamości wielu osób nie udało się jeszcze potwierdzić. Według nieoficjalnych danych, większość zmarłych to Nepalczycy, turystów ma być co najmniej 19.

Akcja ratunkowa wciąż trwa, ale zbliża się ku końcowi. Przeszukiwane są trasy trekkingowe i wspinaczkowe na Annapurnę. Przez cztery dni armii, policji i wspomagającym służby miejscowym udało się ewakuować z terenów, gdzie doszło do tragedii blisko 400 osób, w tym kilku Polaków. Jest wielu rannych, z odmrożeniami, grożącymi amputacją rąk i nóg. Ciała trójki naszych rodaków są już w stolicy Nepalu, Katmandu.

To największa tego typu tragedia na trasie trekkingowej wokół Annapurny. Nepalskie władze odpowiedzialnością za tragedię pod Annapurną obarczają zaś samych turystów. Wielu z nich - zdaniem nepalskich władz - starając się zaoszczędzić, nie wynajmowało przewodników.

Pomimo trwającej kolejną dobę akcji ratowniczej wciąż nie udało się dotrzeć do wszystkich wspinaczy, którym lawiny zablokowały trasy zejścia. Poszukiwanie ciał ofiar śmiertelnych może zaś potrwać co najmniej kilka dni.

CZYTAJ TAKŻE: Lawina w Himalajach. Nie ma kontaktu z kilkunastoma Polakami>>>