Jak podkreśla były ambasador, Putin wczoraj uspokajał Rosjan, do których apelował aby nie panikowali i nie wykupowali towarów ze sklepów.

Jestem zmartwiony, ponieważ okazało się, że tych 20 lat rosyjskich przemian poszło na marne - mówi Stanisław Ciosek. 

Najpierw był nieudany romans z neoliberalną koncepcją państwa, którą Rosji zaserwowano podobnie jak w Polsce plan Balcerowicza. 

Nam się udało. Polska poszybowała do góry. Rosja się rozbiła, wręcz rozwaliła - dodaje były ambasador.

Podkreśla, że Rosjanie muszą przeprowadzić gruntowne reformy. Jednak trudno ich będzie do nich zmusić.

Gdyby ten kryzys trwał dłużej i jakby śmierć głodowa zaglądała Rosjanom do ich ojczyzny, może by się zdecydowali na twarde, brutalne reformy - dodaje. 

Jak podkreśla gość Polskiego Radia 24, Polska te reformy przeszła. Teraz Unia żąda tego od Ukraińców. Rosjanie muszą zrobić to samo, bo mają taką samą biedę jak Ukraińcy.

Zdaniem Stanisława Cioska, Rosji jest potrzebna pomoc z zewnątrz. Bez tej pomocy Rosja sobie nie da rady - dodaje. 

Boję się tych słów, bo zostanę zakrakany - mówi były ambasador. Jak podkreśla, po rozpadzie Związku Radzieckiego mamy niezagospodarowaną, cofniętą cywilizacyjnie wschodnią części kontynentu, która nie pasuje do reszty. To jest groźne - dodaje Stanisław Ciosek.

Jak podkreśla były ambasador Polski w Rosji, nawet największe sankcje nie zmienią podejścia społeczeństwa do władzy i samego Putina. Zdaniem Stanisława Cioska liczenie na to, że przyciśniemy śrubę sankcjami, których skutki odczuje naród i strąci z tronu swojego władce jest błędne.

Rosjanie od wieków uważają, że Zachód źle życzy Rosji. Wierzą, że chce jej zabrać suwerenność i niepodległości. Ciosek mówi, że dziś Putin to wykorzystuje pokazując - zobaczcie co wrogowie Rosji zrobili. To nie jest nasza, ani moja wina. Kryzys to wina Zachodu.

CZYTAJ WIĘCEJ: Putin wyznaje publicznie: Kocham i jestem kochany >>>