Tragedia przy odholowaniu promu Norman Atlantic, który płonął na Adriatyku. Dwóch albańskich marynarzy zginęło po tym, jak doszło do zerwania liny holowniczej łączącej ich łódź ze statkiem.  Jeden z mężczyzn zginął na miejscu po uderzeniu liny, która utknęła w śrubie statku. Drugi zmarł kilka minut później, mimo prób ratunku ze strony zespołu medycznego z helikoptera - poinformował przedstawiciel portu w albańskiej Wlorze, dokąd ma trafić spalony prom.

W akcji holowania statku uczestniczą także przedstawiciele strony włoskiej, między innymi prokuratorzy z Bari, którzy prowadzą śledztwo w sprawie pożaru.
W sumie w wypadku zginęło 10 osób. Pojawiają się jednak spekulacje dotyczące możliwego zaginięcia części pasażerów. Nie wiadomo bowiem, ile dokładnie osób podróżowało promem. Według Włochów, z pokładu statku ewakuowano 427 osób, według Greków - o pięć więcej. Sytuację komplikuje fakt, że w obiegu są dwie listy pasażerów. Jedna obejmuje 478 nazwisk, druga 458.

Najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem tych rozbieżności wydaje się obecność na pokładzie nielegalnych imigrantów. Praktyką było bowiem przewożenie ich przez kierowców ciężarówek korzystających z promów między Grecją i Włochami. Informacja o tym budzi pewien niepokój. Pożar na Normanie Atlanticu wybuchł przecież w garażu, gdzie stały właśnie ciężarówki. Wiadomo o co najmniej trzech osobach: dwóch Syryjczykach i Afgańczyku, którzy po zejściu na ląd w Bari, poprosili o azyl. 

ZOBACZ TAKŻE: Pożar na włoskim promie. Potężne fale utrudniają ewakuację>>>