Przed planowanym na północ w sobotę zawieszeniem broni, wspierani przez Moskwę bojówkarze działają coraz aktywniej. Sztab operacji antyterrorystycznej twierdzi, że chcą oni zdobyć w ciągu dwóch dni Debalcewe i Mariupol. W ciągu dnia Ukraińcy byli atakowani ponad 60 razy. Pod Debalcewem toczą się prawdziwe bitwy z udziałem piechoty, czołgów i transporterów opancerzonych. Dochodzi do bezpośrednich walk, dotąd była to przede wszystkim wymiana ognia artyleryjskiego. Sytuacja pod Mariupolem jest trochę spokojniejsza, ale jak twierdzi wiceminister obrony Petro Meched nie można mieć wątpliwości, co do celów separatystów i rosyjskich wojsk. Mają oni zdobyć Mariupol i Debalcewe do północy w sobotę. Oczekujemy eskalacji i podejmujemy odpowiednie działania, aby odeprzeć ogień - dodał wiceminister.
Według Petra Mecheda, na wschodzie jest ponad 10 tysięcy rosyjskich wojskowych, którzy nie tylko dostarczają broń, ale także biorą bezpośredni udział w walkach.

Tymczasem minister spraw zagranicznych Pawło Klimkin zapowiedział, że wycofanie ciężkiego sprzętu ze strefy buforowej, które ma się zacząć dzień po zawieszeniu broni, ma być kontrolowane za pomocą wszystkich możliwych środków technicznych, w tym przez satelity. Szef MSZ dodał też, że wybory lokalne, które mają odbyć się w tym roku będą kontrolowane przez OBWE. Zapewnił też, że mimo zaplanowanego ogłoszenia amnestii, nie będzie ona dotyczyć tych, którzy popełnili zbrodnie przeciwko ludzkości.

ZOBACZ TAKŻE: Boni podjął rotacyjną głodówkę. "Śmiechem zabić Putina?">>>