Sztab operacji antyterrorystycznej poinformował, że przez cały dzień separatyści atakowali Debalcewe. Miasto było ostrzeliwane, posterunki atakowane, do Debalcewa przeniknęły grupy dywersyjne. Ogółem takich przypadków było 40. Żołnierze stawiali opór. Jedna z grup wpadła w zasadzkę i po zaciekłej walce musiała się poddać. 

CZYTAJ TEŻ: Kijów ostro o atakach na Debalcewe: Nadzieje na pokój są niszczone>>>

Prowadzone w pobliskim Soledarze rozmowy, w których uczestniczyli bojówkarze oraz przedstawiciele rosyjskich i ukraińskich wojsk nie przyniosły żadnego efektu - separatyści nie zgodzili się na wstrzymanie ognia twierdząc, że nie mają kontaktu ze swoimi oddziałami. Przerwa w walkach miała pozwolić na przyjazd obserwatorów OBWE. 

Wieczorem prezydent Petro Poroszenko rozmawiał z kanclerz Angelą Merkel przez telefon. Jak twierdzi jego biuro prasowe, politycy potępili naruszenie zawieszenia broni w Debalcewe. Ukraiński szef państwa powiedział, że jest "cyniczny atak" na porozumienia zawarte w zeszłym tygodniu w Mińsku.

Zaapelował także do wspólnoty międzynarodowej, w tym Unii Europejskiej, oraz Rady Bezpieczeństwa ONZ, o zareagowanie na te wydarzenia. Podkreślił, że zaostrzenie sytuacji może doprowadzić do działań wojennych na szeroką skalę w "samym centrum Europy".