Dotychczasowa umowa w sprawie dostaw z Rosji wygasa w grudniu. Nie wiadomo na razie, kiedy zostanie podpisane nowa umowa. Jak mówił w Budapeszcie premier Viktor Orban, obie strony muszą jeszcze porozmawiać o sprawach technicznych.

- Mamy czas do końca roku, by to wszystko ubrać w słowa. Najważniejsze jednak to wyrażenie intencji, za co jestem wdzięczny prezydentowi Putinowi - mówił.

Z kolei rosyjski prezydent Władimir Putin zapowiedział, że Budapeszt może liczyć na preferencyjne warunki sprzedaży, także w kwestii nieodebranego dotąd gazu.

- Gazprom jest gotowy, by przenieść nieodebrany gaz na następny okres. Węgry zostaną zwolnione z zasady "bierz i płać”. Dla Gazpromu to nie jest problem, a obie strony dogadały się ze sobą - powiedział Putin.

Jak relacjonuje z Budapesztu specjalny wysłannik Polskiego Radia Wojciech Cegielski, krytycy węgierskiego premiera zarzucają mu, że dogaduje się z rosyjskim prezydentem mimo wojny na Ukrainie i wprowadzanych przez Unię Europejską sankcji wobec Moskwy. Podkreślają też, że nowa umowa na dostawy gazu jeszcze bardziej uzależni Węgry od Rosji.

Węgierski rząd tłumaczy z kolei, że nie ma innego wyjścia, bo obecnie 80 procent dostaw gazu pochodzi z Rosji, a Budapeszt nie ma możliwości czerpania gazu z innych źródeł, poza niewielkimi konektorami z Austrią i Słowacją.

CZYTAJ TEŻ: Sankcje dla Rosji? Eksport gazu, węgla i ropy rośnie. Także do Polski >>>