Według nieoficjalnych informacji, rozkaz w sprawie wycofania wydał Sztab Generalny. Jak informują obecni na miejscu dziennikarze, z miasta, w kierunku Artemowska, wyjeżdżają kolumny ciężkiego sprzętu wojskowego. Niektórzy Ukraińcy idą piechotą.

Żołnierze mają broń, ewakuacja była prowadzona pod ostrzałem separatystów. W mieście mieli pozostać zabici i ranni. Separatyści z Donieckiej Republiki Ludowej twierdzą, że podstawili autobusy do ewakuacji Ukraińców. Nadal natomiast nie ma wstępu misji OBWE do miasta Debalcewe. Ich przedstawiciele twierdzą, że separatyści blokują im wjazd ze względów bezpieczeństwa.

Dowództwo ukraińskiej operacji antyterrorystycznej dowodzi jednak, że separatyści przegrupowują się i szykują się do nowych działań bojowych. - Operacja bojowa trwa - czytamy we wpisie ukraińskiej armii na Facebooku.

Separatyści potwierdzają wersję o wycofaniu. Twierdzą, że podstawili do ewakuacji autobusy. Odmawiają natomiast wjazdu do miasta przedstawicielom misji OBWE.

Walki o Debalcewe trwały od zeszłego tygodnia. Separatyści skierowali tam niemal wszystkie siły. Miasto ma strategiczne znaczenie, ponieważ prowadzi przez nie najkrótsza droga z Doniecka do Ługańska. Do tych miast w Debalcewe rozdziela się linia kolejowa prowadząca z Rosji. Jego zdobycie ułatwi sprowadzanie broni, sprzętu i amunicji z tego kraju, a także eksport węgla na wschód.

Walki, choć z o wiele mniejszym natężeniem, toczą się także o Szyrokine koło Mariupola. Tam przewagę wydają się mieć ukraińskie siły.

CZYTAJ TEŻ: "Czarna księga Kremla". Ukraina policzyła wojenne straty >>>