To największe wsparcie udzielone państwu spoza Unii Europejskiej.

Europoseł Jacek Saryusz-Wolski podkreślił, że na niecałych dwóch miliardach euro pomoc nie powinna się zakończyć.

- Wojna amputowała ćwierć ukraińskiej gospodarki i Ukraina nie ma dochodów z tego co zostało poddane okupacji rosyjskiej. Chodzi o Donbas i Krym. Ale też wydatkuje potężne kwoty na prowadzenie wojny. Jest potrzebne bardziej szczodre wsparcie Ukrainy, choć to już są znaczące kwoty  - powiedział Polskiemu Radiu Jacek Saryusz-Wolski. Podobnego zdania jest deputowany Janusz Zemke.

- To nie jest kwota mała, ale potrzeby są kilkadziesiąt razy większe - skomentował europoseł. Wtórował mu Kazimierz Michał Ujazdowski. - To jest kwestia solidarności i bezpieczeństwa naszej części Europy. To nie jest żaden wydatek luksusowy - dodał. 

Europoseł Jacek Saryusz-Wolski podkreślał też, że potrzebna będzie Ukrainie również pomoc ekspercka we wdrażaniu reform, w walce z korupcją i w odzyskaniu majątku zagrabionego przez poprzednie władze.

Nadzwyczajna pomoc finansowa udzielona Ukrainie ma być uzależniona od reform. Niedawno w Brukseli można było usłyszeć głosy krytyki, że władze w Kijowie zbyt wolno je przeprowadzają. Choć dziś Komisja Europejska pochwaliła władze za wdrażanie reform mimo walk na wschodzie Ukrainy. O sytuacji w tym kraju ma rozmawiać w Kijowie w poniedziałek szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker. Będzie on współzawodniczyć posiedzeniu rządu Ukrainy.

CZYTAJ TEŻ: Cimoszewicz: Jeżeli Ukraina sobie nie poradzi, może nawet zniknąć z mapy >>>