Mieszkańcy Katmandu masową opuszczają stolicę w obawie przed wybuchem epidemii. Dziś przed siedzibą nepalskiego parlamentu doszło też do protestów. Ich uczestnicy żądali od władz pomocy po sobotnim trzęsieniu ziemi.

Przed parlamentem protestowali między innymi ci, których oszukano. W Katmandu nie można kupić biletów na autobusy dalekobieżne, a te które są sprzedawane przez handlarzy, często okazują się być fałszywe. Mamy nadzieję, że władze zorganizują nam transport, a także bezpieczne miejsce, w którym będziemy się mogli schronić. Ci, którzy ucierpieli podczas trzęsienia ziemi, nie mogą kupić biletów, albo sprzedawane im są fałszywe - mówi jeden z uczestników protestu.

Ludzie uciekają, bo obawiają się wybuchu epidemii. Jej groźba jest realna - mówi Polskiemu Radiu doktor Anjan Singh Karki, ze szpitala Bir. Na razie nie ma żadnych oznak epidemii, ale ona raczej się wydarzy. Wciąż nie są pogrzebane martwe ciała. Zasoby wody również nie są aż tak dobre, więc sytuacja najprawdopodobniej w najbliższych dniach się pogorszy - dodaje. Dziś w Katmandu trwa uprzątanie miejsc, które najbardziej ucierpiały podczas trzęsienia. Pod gruzami świątyń i wieży, wciąż mogą znajdować się ciała zabitych.

ZOBACZ TAKŻE: Rośnie liczba zabitych w Nepalu. Mogło zginąć nawet 10 tys. ludzi>>>