W specjalnym oświadczeniu Jens Stoltenberg napisał, że z wielkim niepokojem śledzi wydarzenia w mieście Kumanowo, gdzie zginęły 22 osoby.

- Składam wyrazy współczucia rodzinom tych, który zostali zabici lub ranni - oświadczył sekretarz generalny dodając, że "jest ważne, aby wszyscy polityczni i społeczni przywódcy pracowali razem dla przywrócenia spokoju i przeprowadzenia przejrzystego śledztwa które ustali, co się wydarzyło. -

- Zapobieżenie eskalacji konfliktu leży w interesie kraju i całego regionu - podkreślił Jens Stoltenberg.

W macedońskim Kumanowie, zamieszkanym głównie przez Albańczyków, doszło wczoraj do strzelaniny między macedońską policją a grupą, określaną przez tamtejsze władze jako "terrorystyczna, z nieokreślonego sąsiedniego kraju". Zginęło 8 policjantów i 14 napastników. Ponad 37 funkcjonariuszy zostało rannych. Policja zablokowała wszystkie drogi prowadzące do kumanowskiego osiedla zwanego "Dzikim", gdzie doszło do strzelaniny. Mieszkańcom osiedla odcięto prąd.

Polski dziennikarz na stałe mieszkający na Bałkanach, Jacek Gallant, powiedział Informacyjnej Agencji Radiowej, że powodem starć było niezadowolenie Albańczyków z polityki macedońskiego rządu. Władze stosowały nielegalne metody podsłuchiwania i inwigilowania ponad 20 tysięcy osób, w tym wielu Albańczyków.

Dziennikarz dodaje, że mniejszość albańska czuje się w Macedonii prześladowana i skarży się na łamanie praw człowieka czy utrudniony dostęp do instytucji prawnych.

Jacek Gallant relacjonuje, że macedoński rząd zaangażował duże środki, żeby uspokoić sytuację. W rejon, w którym doszło do starć, skierowano pojazdy pancerne, wojsko i uzbrojone oddziały policji. Także po serbskiej stronie granicy pojawiły się specjalne oddziały, gotowe do reakcji w razie potrzeby.