Europejska ofensywa brytyjskiego premiera. Dziś David Cameron odwiedzi Holandię i Francję, jutro - Polskę i Niemcy. Cel? Przekonać europejskich liderów do proponowanych przez siebie reform Wspólnoty. Premier przypomni też swoim rozmówcom, że w przypadku braku zgody, jego obywatele mogą w referendum zagłosować za opuszczeniem Wspólnoty.

W Wielkiej Brytanii już pogodzono się z tym, że znaczące zmiany w traktatach są niemożliwe w ciągu ledwie dwóch lat - mówi jednak Informacyjnej Agencji
Radiowej profesor Iain Begg, europeista z London School of Economics. I dodaje, że negocjacje mogą zaowocować dodatkowymi protokołami czy politycznymi deklaracjami dotyczącymi zmian traktatów w przyszłości.

Czego domaga się Cameron? Chce powstrzymać integrację polityczną Unii, a zamiast tego - bardziej uaktywnić potencjał gospodarczy Wspólnego Rynku. Pragnie zapobiec dominacji państw Strefy Euro, do której Wielka Brytania nie należy. Domaga się też reform systemu zasiłków. Cameron zamierza na na przykład sprawić, by mieszkający na Wyspach imigrant z Polski czy Rumunii utracił prawo do zasiłku na dziecko, jeśli jego pociecha znajduje się poza granicami kraju.

To dlatego w planie podróży jest też Warszawa. Cameron musi zdawać sobie sprawę z opozycji wobec tych pomysłów w Polsce. I będzie musiał negocjować z Warszawą, tak jak z Niemcami czy Francją - mówi Iain Begg, dodając, że w Londynie Warszawa uważana jest za lidera państw ze wschodu Unii, gdzie na pomysły Camerona patrzy się podejrzliwie. Chodzi tu o Państwa Bałtyckie, ale także Bułgarię czy Rumunię. Referendum europejskie ma się na Wyspach odbyć do końca 2017 roku. Pojawiają się jednak sygnały, ze może do niego dojść już w przyszłym roku.

ZOBACZ TAKŻE: "The Times": Duda sojusznikiem Camerona, nawet wbrew polskim imigrantom?