Dzieci żołnierze to armia dwa, może trzy razy większa od całych Polskich Sił Zbrojnych liczących ponad 100 tys. ludzi. Świat usłyszał o problemie głównie za sprawą leżącej w Afryce środkowowschodniej Ugandy, gdzie na początku XXI wieku walczyło kilka tysięcy bojówkarzy mających po kilka czy kilkanaście lat. Armia Bożego Oporu, partyzantka dowodzona przez zbrodniarza wojennego Josepha Kony’ego, regularnie porywała dzieci i zmuszała je do niewolniczej pracy bądź walki. Często zdarzało się, że ośmiolatki w celu złamania, w ramach rytuału włączenia do grupy były zmuszane do zabicia własnych rodziców. W 2004 r. film dokumentalny „Niewidzialne dzieci” pokazał, jak każdego wieczora tysiące dzieciaków wędrują kilometry z okolicznych wiosek do większych miast i tam śpią, gdzie się da – w opuszczonych kościołach, noclegowniach itd. Wszystko przez to, że nocami grasowały bandy uzbrojonych rzezimieszków z ABO, które szukały nowych rekrutów. Niestety, nikt nie był ich w stanie obronić.