Rzeczniczka Komisji ds. gospodarczych i finansowych Annika Breidhardt powiedziała, że zobowiązania, pod jakimi miałby się podpisać grecki rząd, opierają się na pięciu głównych punktach.
Po pierwsze, Ateny miałyby wprowadzić "znaczne i wiarygodne" regulacje fiskalne - tak, by Grecja osiągnęła nadwyżkę budżetową w 2016 roku w wysokości 2% PKB. Po drugie, Grecja miałaby podjąć działania na rzecz usprawnienia zbierania podatków, w tym też walki z unikaniem podatków.

Trzeci punkt dotyczy wysiłków na rzecz stabilności systemu finansowego, czwarty - reform strukturalnych służących wzrostowi (w tym tych dotyczących poprawy sytuacji na rynku pracy). I wreszcie, Ateny miałyby zmodernizować sektor publiczny m.in. poprzez usprawnienie walki z korupcją.

Rzeczniczka podkreśliła jednocześnie, że wbrew doniesieniom medialnym, instytucje nie domagają się cięć w emeryturach czy nowych cięć w pensjach. Biorąc jednak pod uwagę ogromne koszty systemu emerytalnego w Grecji - wierzyciele naciskają na wprowadzenie w nim reform.

Chodzi m.in. o podwyższenie wieku emerytalnego czy ograniczenie zachęt do przechodzenia na wcześniejszą emeryturę. W drugiej kwestii instytucje podkreślają zaś, że pensje powinny wzrastać zgodnie ze wzrostem produktywności oraz konkurencyjności greckiej gospodarki.

Po niedzielnym fiasku porozumienia w sprawie programu pomocowego dla Grecji, kolejne rozmowy w tej sprawie oczekiwane są podczas najbliższego spotkania ministrów finansów strefy euro w czwartek.

ZOBACZ TEŻ: Grecka giełda nurkuje po fiasku negocjacji w Brukseli>>>