Premier Aleksis Tsipras w swoim ostatnim liście do szefa eurogrupy Jeroena Dijsselbloema zapowiedział, że jest gotowy zaakceptować reformy, jakich domagają się wierzyciele, w zamian za nowy program wsparcia. Później jednak w przemówieniu telewizyjnym namawiał Greków, by głosowali "NIE" w referendum, odrzucając warunki stawiane przez instytucje finansowe.

To tylko pogorszyło nastroje wśród ministrów finansów, którzy uznali, że na tym etapie nie ma podstaw do dalszych negocjacji z Atenami.

- W najbliższych dniach nie będzie żadnych rozmów ani w ramach eurogrupy, ani między greckimi władzami i instytucjami. Po prostu poczekamy na niedzielne referendum i weźmiemy pod uwagę jego wynik - powiedział Dijsselbloem po zakończeniu telekonferencji. 

Tymczasem Komisja Europejska uważa, że porozumienie w sprawie nowego programu dla Grecji jest możliwe przed 20 lipca. Tego dnia mija ostateczny termin spłaty długu Aten wobec Europejskiego Banku Centralnego.