Narada trwała 17 godzin, z kilkoma przerwami na konsultacje w mniejszej grupie. Strefa euro wywalczyła ostrzejsze warunki porozumienia niż to wcześniej przewidywała oferta przedstawiona przez premiera Aleksisa Tsiprasa. Dlatego też eurolandowi i Komisji Europejskiej zarzucano, że chce upokorzyć Grecję zmuszając ją do zbyt daleko idących działań.

- W tym kompromisie - bo to jest kompromis - nie ma przegranych i nie ma wygranych. Nie uważam, że grecki naród został upokorzony - powiedział szef Komisji Europejskiej Jean Claude Juncker. Dodał, że ustalenia eurolandu stanowią "typowe europejskie porozumienie".

Przewiduje ono, że negocjacje zostaną formalnie rozpoczęte pod warunkiem, że grecki parlament w najbliższych dniach wprowadzi część reform. Niektóre z reform zaproponowane wcześniej przez Tsiprasa mają zostać wzmocnione. Ponadto ma zostać utworzony specjalny fundusz o wartości 50 miliardów euro, zasilany środkami z prywatyzacji mienia greckiego, by ograniczyć zadłużenie oraz dokapitalizować banki.

Grecki parlament musi teraz dać formalną zgodę na rozpoczęcie negocjacji w sprawie nowej pożyczki. Podobnie muszą zrobić niektóre z innych parlamentów krajów strefy euro - co może potrwać do piątku. Następnie eurogrupa podejmie formalną decyzję w sprawie otwarcia negocjacji, które będą prowadzone przez międzynarodowe instytucje.