Sprawcą wypadku jest polski kierowca. Na nagraniach z monitoringu można zobaczyć jak wjeżdża on na przejazd kolejowy, kiedy opuszczane są zapory.

W momencie gdy auto znalazło się między szlabanami kierowca wyskoczył z kabiny i uciekł. Pendolino jadące z Bohumina uderzyło w ciężarówkę z pełną prędkością i wlekło ją przez dwa kilometry. Samochód zaczął płonąć, zaś kula ognia przetoczyła się przez stację kolejową w Studence. Jedna osoba zginęła na miejscu. Druga zmarła podczas reanimacji.

Wśród ciężko rannych jest również maszynista pociągu, który w wypadku stracił obie nogi. Ofiary katastrofy były odwożone do okolicznych szpitali karetkami oraz śmigłowcami ratunkowymi. Sprawca wypadku został zatrzymany przez policję i najprawdopodobniej zostanie osadzony w areszcie.

Kolejowi technicy zwracają uwagę, że jeżeli Polak wyłamałby zapory, to nie tylko usunąłby ciężarówkę z przejazdu, ale automatycznie zatrzymałby ruch na linii dzięki czemu nie doszłoby do tragedii.

Po wypadku zamknięta jest główna magistrala kolejowa Czech między Ostrawą i Pragą. Oznacza to utrudnienia nie tylko dla lokalnych pociągów, ale i dla składów jadących z Polski.

Jak powiedział w czasie specjalnego briefingu minister transportu Dan Tiok, zniszczenia linii są tak wielkie, że przywrócenie ruchu potrwa kilkanaście godzin.

W jego ocenie linia będzie nieczynna co najmniej do wieczora. Zgodnie z posiadanymi przez niego informacjami wstępne uruchomienie mogłoby nastąpić w późnych godzinach nocnych. To, co stało się na dworcu w Studence minister Tiok określił mianem piekła.