Wczoraj rano turecka policja zatrzymała ponad 250 osób, które mogą mieć powiązania z dżihadystami i bojownikami kurdyjskimi. Ankara do tej pory wstrzemięźliwie podchodziła do walk z terrorystami z Państwa Islamskiego.

Dżihadyści walczą w Syrii i Iraku z Kurdami, a wzrost niezależności tych ostatnich nie jest na rękę Turcji. Dodatkowo Państwo Islamskie jest największym wrogiem rządzącego w Damaszku Baszara Al-Asada. Do jego obalenia Turcja dążyła od początku wojny domowej w Syrii.

Również Państwo Islamskie do tej pory unikało ataków na Turcję. Wszystko zmieniło się w ostatnich dniach. Najpierw w przypisywanym islamistom zamachu bombowym na w tureckim Suruc zginęło ponad 30 Kurdów. W odwecie terroryści z Partii Pracujących Kurdystanu zamordowali 3 tureckich policjantów, podejrzewanych o współpracę z Państwem Islamskim.

Wczoraj doszło do granicznej wymiany ognia między siłami Państwa Islamskiego a turecką armią. Zginął jeden turecki żołnierz i jeden terrorysta. Zaraz po tym Ankara zezwoliła USA na prowadzenie nalotów na pozycje Państwa Islamskiego ze swojej bazy lotniczej na południu kraju i sama rozpoczęła naloty na pozycje islamistów.