Wcześniej szef służb ochrony przyrody Zimbabwe Johnny Rodrigues wydał specjalne oświadczenie, w którym stwierdził, że Jericho został zastrzelony po 16:00. Naukowiec Brent Stapelkamp monitorujący tego lwa w parku narodowym w Zimbabwe zaprzeczył jednak tym doniesieniom. W rozmowie z agencją Reutera stwierdził, że lew cały czas przesyła sygnał GPS z założonej mu obroży z chipem i ma się dobrze. Gdy przeczytałem te doniesienia, spojrzałem na komputer i ruchy Jericho wydawały mi się takie jak zazwyczaj. Sześć minut po 16:00 otrzymałem sygnał z obroży na jego szyi - mówi naukowiec.

Głośniejsza była sprawa lwa Cecila, brata Jericho. Zabił go Amerykanin Walter Palmer strzałą z łuku podczas nielegalnego polowania w rezerwacie przyrodniczym Hwange w północno - zachodniej części Zimbabwe. Stomatolog z Minnesoty, prawdopodobnie zapłacił za możliwość polowania 50 tysięcy dolarów. Zwierzę miało 13 lat. Jericho został naturalnym "następcą" Cecila na jego terenie.