Specjaliści, prowadzący śledztwo, zastrzegają, że na razie nie można jednoznacznie stwierdzić, czy maszyna rzeczywiście została zniszczona przez broń rosyjskiej produkcji.

Szczegóły dotyczące znalezionych fragmentów mają się pojawić w raporcie, przygotowywanym przez Holenderską Radę Bezpieczeństwa. Próbuje ona ustalić okoliczności i przyczyny katastrofy od strony technicznej. Śledztwo kryminalne prowadzi Wspólny Zespół Śledczy, który wraz z międzynarodowymi ekspertami bada pochodzenie znalezionych części.

O tym, że maszyna została zestrzelona przez ukraińskich separatystów rosyjską rakietą z ruchomego kompleksu BUK, informowała od początku strona ukraińska. Separatyści najpierw przyznali się do użycia wyrzutni w tym regionie, później jednak zdecydowanie zaprzeczali.

Moskwa konsekwentnie zrzuca odpowiedzialność na władze w Kijowie. W katastrofie, 17 lipca ubiegłego roku, zginęło 298 osób. Większość z pasażerów miała holenderskie obywatelstwo.