Specjaliści od problemu terroryzmu podkreślają, iż jednym z głównych celów różnych organizacji terrorystycznych jest wywołanie paniki oraz rozgłosu wokół siebie i zamachu. Im bardziej spektakularny zamach, tym większe przerażenie wzbudza. A te cele można osiągnąć tylko uderzając w miejsca zaludnione i w dodatku takie, które mogą przykuć uwagę mediów. Czyli obiekty sportowe, hale koncertowe, wydarzenia ściągające masową publiczność. Oraz oczywiście kurorty i popularne miejsca turystyczne.

Tegoroczne zamachy w Tunezji wstrząsnęły opinią publiczną. W marcu w muzeum Bardo w stolicy kraju, Tunisie zginęły 23 osoby, w tym turyści z Polski. W czerwcu w kurorcie Susa terrorysta związany z Państwem Islamskim zastrzelił na plaży i w hotelu 39 turystów. Ale już wcześniej, w 2002 r. do ataku doszło na wyspie Dżerba – w pobliżu synagogi eksplodowała wypełniona ładunkami wybuchowymi ciężarówka – zginęło 21 osób, w tym 14 niemieckich turystów.

W ciągu ostatnich lat relatywnie najwięcej ataków było jednak w Egipcie. W 1997 r. turyści zostali zaatakowani przez uzbrojonych terrorystów w Luksorze, niedaleko świątyni Hatszepsut. O atak podejrzewano Bractwo Muzułmańskie, współpracujące z Osamą bin Ladenem. Zginęło 62 osoby, w większości zagraniczni turyści. W październiku 2004 r. podczas potrójnego zamachu w miejscowości Taba, nad Morzem Czerwonym ( na hotel i dwa ośrodki wypoczynkowe) zginęły w sumie 34 osoby, ponad 100 zostało rannych. Ofiary pochodziły głównie z Izraela.

Dochodzenie przeprowadzone przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Egiptu zakończyło się stwierdzeniem, iż zamachowcy nie otrzymali pomocy zza granicy, lecz ze strony Beduinów zamieszkujących półwysep Synajski. Rok później, w lipcu bomby wybuchły w popularnym kurorcie Szarm El-Szejk – w zamachach zginęło ponad 60 osób (niektóre źródła mówią nawet o 88 zabitych), ponad 200 zostało rannych. W kwietniu 2006 również w serii zamachów, tym razem w miejscowości Dahab zginęły 23 osoby, ponad 150 zostało rannych.

Dwukrotnie celem ataku było Maroko: w 2003 roku 45 osób zostało zabitych, gdy bomby wybuchły w europejskiej części Casablanki. O zamach podejrzewa się Al Kaidę. W 2011 roku doszło do wybuchów w popularnej kawiarni w centrum Marrakeszu, zginęło 17 osób, również i za tym atakiem stała prawdopodobnie Al Kaida.

Do największej liczby zamachów doszło zatem w krajach muzułmańskich, w których o władzę walczą ugrupowania fundamentalistyczne. Ich celem jest zdestabilizowanie sytuacji w kraju poprzez wywołanie paniki, ale też oburzenia na władze, które nie uchroniły ludności i turystów przed zamachami. Uderzenie w turystykę jest perfidne. Zamachy mają bowiem zniechęcić turystów, co z kolei sprawi, że miejscowi stracą źródło dochodu. Pozbawieni środków do życia będą łatwiejszymi ofiarami indoktrynacji, będą bardziej bezbronni. Znamienna była zresztą reakcja miejscowej ludności na ataki, to cywile pierwsi zaczęli udzielać pomocy poszkodowanym turystom. Apelując jednocześnie, by Europejczycy nie dali się wystraszyć i dalej przyjeżdżali na wakacje.

Najpierw Al Kaida, teraz Państwo Islamskie uderza, stosując metodę podboju kolejnych krajów ze pomocą niszczenia miejscowej branży turystycznej.

Ale to na zmniejszenie liczby turystów w krajach-obiektach ataków terrorystów ma też inną stronę. Korzystają na tym sąsiednie, bardziej bezpieczne kraje.