Był ponad stuletni wystawny karawan sprowadzony z Neapolu, który ciągnęło sześć czarnych koni, orkiestra grająca przed kościołem temat przewodni z filmu „Ojciec chrzestny” i czerwony helikopter, z którego na głowy żałobników zrzucono na koniec tysiące płatków czerwonych róż.

Na razie tylko pilot śmigłowca zapłacił za udział w mafijnej imprezie utratą licencji. Strażnicy miejscy zaprzeczają, że znaleźli się na miejscu na polecenie rodziny zmarłego i przyszli na wiadomość o korku przed kościołem. Atakowany przez media proboszcz parafii pod wezwaniem świętego Jana Bosko ksiądz Giancarlo Manieri wyjaśnia, że nie wiedział nic o zmarłym. Gdyby wiedział wcześniej, o kogo chodzi, zapytałby w diecezji, co robić.

Tymczasem okazuje się, że o pogrzebie bossa nie wiedziała także rzymska komenda policji ani prefektura.