Informują o tym także przez megafony pracownicy stacji Keleti. Mimo to imigranci zostają na peronach, bo każdy z nich ma nadzieję, że wkrótce podjedzie jakiś pociąg, którym będą mogli odjechać do Niemiec - przekazuje z miejsca zdarzenia Tomasz Jędruchów z Polskiego Radia.

Od dwóch dni imigranci nie byli wpuszczani na dworzec Keleti, mimo że wielu z nich miało wykupione bilety. Plac przed dworcem zamienił się w wielkie koczowisko z kilkoma tysiącami uchodźców - głównie z Syrii, Afganistanu i Pakistanu. Imigranci zamieszkali w przejściach podziemnych, na trawnikach i bezpośrednio na samym placu dworcowym.

Niektórzy mieli karimaty, inni namioty, wielu spało zaś bezpośrednio na ziemi.