Nie zmieni przy tym rocznego limitu uchodźców. Zintensyfikuje też naloty na kontrolujące wschodnią i północną część tego kraju oraz zachodni Irak samozwańcze Państwo Islamskie. To w wyniku działań sunnickich terrorystów, z terenów przez nich zagrożonych uciekają szyici, alawici czy chrześcijanie.

Do tej pory australijskie samoloty w ramach międzynarodowej koalicji bombardowały cele ekstremistów tylko w Iraku.

Premier kraju Tony Abbott poinformował, że w ramach rocznego limitu 13.750 przyjmowanych do Australii uchodźców, większość zajmą Syryjczycy. Abbott dodał, że przywileje w ubieganiu się o azyl będą mieli prześladowani w tym kraju. Australia wesprze też utrzymanie 240 tysięcy Syryjczyków, przebywających w obozach uchodźców w krajach sąsiadujących z Syrią.

Canberra krytykowana jest za swoją restrykcyjną politykę imigracyjną i sposób, w jaki radzi sobie z organizowanymi przez przemytnicze mafie próbami dostawania się uchodźców na kontynent przy pomocy łodzi. Imigranci są odsyłani do biedniejszych państw, którym Australia płaci za ich goszczenie - tak dzieje się w przypadku Papui Nowej Gwinei. Rząd utrzymuje też obozy dla uchodźców poza Australię.

Wody wokół Australii patrolowane są przez wojsko, a w krajach z których najliczniej przybywają imigranci, prowadzona jest akcja informacyjna, uświadamiająca potencjalnym przybyszom zagrożenia, jakie na nich czekają.

To, według Canberry, powoduje, że przemytnicy ludzi mniej chętnie decydują się na organizowanie przerzutu i mniej ludzi ginie w morzu.