Przedstawiciele amerykańskiego rządu twierdzą, że w ciągu ostatniego tygodnia z Rosji do Syrii poleciało co najmniej 7 potężnych samolotów transportowych Kondor. Maszyny wylądowały na lotnisku niedaleko miasta Latakia, które jest twierdzą wojsk prezydenta Baszszara al-Asada. Na pokładzie samolotów był ciężki sprzęt.

Amerykanom wydawało się, że zablokowali Rosjanom możliwość lotów do Syrii, gdy na prośbę Waszyngtonu Bułgaria odmówiła przepuszczenia przez swoją przestrzeń powietrzną rosyjskich samolotów. Moskwa znalazła jednak na to sposób organizując loty nad Iranem i Irakiem.

"New York Times" pisze, że zwiększenie przez Rosję wsparcia dla prezydenta al-Asada, którego odejścia domagają się Stany Zjednoczone, jeszcze bardziej zwiększa napięcie na linii Waszyngton-Moskwa i stanowi nowe wyzwanie dla rządu Baracka Obamy. Wysłanie przez Rosję sprzętu i wojska do Syrii oznacza też największe zaangażowanie Rosji na Bliskim Wschodzie od dziesięcioleci.