Samoloty wylądowały na lotnisku w mieście Latakia, które jest bastionem sił prezydenta Baszara al-Assada. Rosja utworzyła tam bazę sił powietrznych, na której wcześniej wylądowały 4 potężne helikoptery transportowe i cztery śmigłowce szturmowe.

Jak informuje dziennik "New York Times", powołując się na dane wywiadowcze Pentagonu, w ciągu ostatnich 10 dni na lotnisku w Latakii ponad 20 razy lądowały rosyjskie samoloty transportowe. Na ich pokładzie były czołgi, moździerze i transportery opancerzone. Rosjanie skierowali też do Syrii 200 żołnierzy sił powietrzno-desantowych. Postawili także kontenery, które mogą dać schronienie 1500 żołnierzom. Oznacza to, że Rosja planuje w Syrii zakrojoną na dużą skalę operację wojskową.

Działania Moskwy skłoniły szefa Pentagonu Ashtona Cartera do rozmowy telefonicznej z rosyjskim ministrem obrony Siergiejem Szojgu. Podczas 50-minutowej rozmowy Szojgu powiedział, że rosyjska operacja w Syrii ma defensywny charakter. Ministrowie rozmawiali też o tym, jak uniknąć potencjalnego konfliktu między siłami rosyjskimi, a amerykańskim lotnictwem, które bombarduje pozycje Państwa Islamskiego w Syrii.