O wojnie na Ukrainie Władimir Putin powiedział niewiele. W trakcie konferencji prasowej rosyjscy dziennikarze zadali tylko jedno pytanie dotyczące konfliktu w Donbasie i to nieodnoszące się do roli Rosji, a udziału Stanów Zjednoczonych w procesie pokojowym.

Stany Zjednoczone stoją za plecami kijowskich władz, są w nieprzerwanym kontakcie z Europejczykami i między Rosją i USA także jest dobry kontakt na linii resortów spraw zagranicznych - wyjaśnił Putin. Gospodarz Kremla przypomniał, że Rosja nie akceptuje polityki sankcji, stosowanej przez USA i kraje zachodnie. Według rosyjskiego przywódcy, tego typu działania nigdy nie przynoszą rezultatów. W stosunku do takiego państwa, jak Rosja, to po prostu niemożliwe, wystarczy przecież spojrzeć na mapę - dodał Putin.

Kolejne pytania rosyjskich dziennikarzy dotyczyły już w większości kryzysu syryjskiego. Władimir Putin poinformował, że w Bagdadzie działa centrum informacyjne, dostępne dla wszystkich krajów, które chcą walczyć z terrorystami. Przy tym rosyjski prezydent potwierdził, że jego kraj może włączyć się w aktywną fazę działań wojskowych przeciwko samozwańczemu Państwu Islamskiemu, ale jak zaznaczył, tylko w zgodzie z ustawą ONZ i prawem międzynarodowym.

Jednak gospodarz Kremla bardziej skłania się ku pomocy dla armii Baszara al-Assada, niż do bezpośredniego udziału w operacjach. Przy tym liczy, że Rosja i USA będą w przyszłości koordynować swoje działania w walce z Państwem Islamskim. Jednak w pierwszej kolejności ma nadzieję, że powstanie regionalna koalicja państw arabskich, która weźmie na siebie ciężar organizacji antyterrorystycznych operacji. Jednocześnie Putin skrytykował dotychczasowe bombardowania pozycji terrorystów na terytorium Syrii, nazywając je bezprawnymi. Natomiast zgodne z międzynarodowym prawem są, w jego opinii, naloty na cele znajdujące się w Iraku, bowiem Bagdad poprosił o taką interwencję.

Podsumowując swoje spotkanie z Barackiem Obamą Putin stwierdził, że było ono niezwykle konstruktywne i szczere.