37 osób zostało rannych - poinformowała organizacja Lekarze bez Granic. O Kunduz od kilku dni trwają walki sił rządowych z talibami. Rząd w Kabulu wspierają jednostki z USA, Wielkiej Brytanii i Niemiec.

Szpital został poważnie uszkodzony. W czasie ataku w placówce znajdowało się 105 pacjentów i około 80 pracowników, głównie członków organizacji Lekarze bez Granic.

Szpital został trafiony prawdopodobnie podczas ostrzału miasta przez siły NATO. Dowództwo potwierdziło, że około 2.15 czasu lokalnego przeprowadzono atak. W tym czasie na szpital spadły bomby.

To tragiczne, niewybaczalne zdarzenie - oświadczył Wysoki Komisarz ONZ ds. Praw Człowieka Zeid Ra'ad Al-Husajn. Wezwał do pełnego, przejrzystego śledztwa, które wykaże, czy bombardowanie nie ma znamion zbrodni wojennej.

Wcześniej w najostrzejszych słowach bombardowanie szpitala pełnego pacjentów i personelu potępili Lekarze bez Granic, prowadzący placówkę. Organizacja zaznaczyła, że wielokrotnie w ciągu ostatnich miesięcy informowała zarówno Kabul jak i Waszyngton o lokalizacji szpitala w Kunduzie. Ostatnio przypomniała o tym 29 września.

Afgańskie siły rządowe od kilku dni próbują odbić Kunduz z rąk talibów. W rejon walk wysłano siły specjalne NATO. Zdobycie miasta jest największym sukcesem talibów od lat. To pierwsza stolica afgańskiej prowincji, nad którą talibowie przejęli kontrolę od 2001 roku, kiedy utracili władzę. Kunduz, położony na północnym wschodzie kraju jest ważnym węzłem transportowym. Prowincja, której jest stolicą, to jeden z najbardziej niespokojnych regionów w północnym Afganistanie. Trzy jego dystrykty są pod kontrolą talibów.