Bosman Ryan Doss z amerykańskiej Straży Przybrzeżnej powiedział Polskiemu Radiu, że odnaleziono dwa miejsca, gdzie dryfuje sporo elementów zaginionej jednostki. Zlokalizowano dwa duże obszary szczątków statku - jeden o powierzchni 800 kilometrów kwadratowych, drugi o powierzchni 200 kilometrów kwadratowych. Są tam beczki, błotniki, duże ilości styropianu, wywróconą łódź ratunkową.

W tym miejscu odnaleziono ciało jednego z członków załogi. Niestety na razie ratownikom nie udało się go wydobyć z wody.

Ryan Doss poinformował, że trwa operacja poszukiwania 32 pozostałych członków załogi. W akcji bierze udział 5 statków oraz samoloty Straży Przybrzeżnej, marynarki Wojennej i Sił Powietrznych USA. W rozmowie z Polskim Radiem bosman Doss wyraził nadzieję na odnalezienie żywych marynarzy z "El Faro", ale przyznał, że przetrwanie na Ocenie w warunkach huraganu 4 kategorii jest bardzo trudne.

Mierzący 240 metrów "El Faro", który płynął z Florydy do Puerto Rico, zaginął w miniony czwartek, gdy znalazł się w strefie oddziaływania potężnego huraganu Joaquin. Na statku znajdowały się 2 łodzie ratunkowe mogące pomieścić 43 osoby oraz 4 tratwy dla 15-17 osób każda.