W ostatnich dniach doszło do dwukrotnego naruszenia tureckiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie myśliwce w czasie interwencji w Syrii. Wywołało to zaniepokojenie nie tylko Turcji, ale także pozostałych krajów NATO. Rosjanie tłumaczyli, że wtargnięcie w turecką przestrzeń nastąpiło przez złą pogodę, ale Sekretarz Generalny NATO uważa, że nie był to przypadek.

Jens Stoltenberg przypomniał w Brukseli, że w ostatnich miesiącach Sojusz zwiększył liczebność sił szybkiego reagowania do 40 tysięcy osób. Powiedział, że oddziały te mogą zostać wysłane wszędzie tam, gdzie będą potrzebne.

NATO jest gotowe bronić wszystkich sojuszników, w tym Turcji przed zagrożeniami. NATO już zwiększyło możliwości i gotowość do wysłania żołnierzy, także na wschód, do Turcji, jeśli zajdzie taka potrzeba - oświadczył Stoltenberg.

Tymczasem według nieoficjalnych informacji z Brukseli, Turcja poprosiła Stany Zjednoczone i Niemcy, by nie wycofywały z pogranicza turecko-syryjskiego rakiet Patriot i stacjonujących tam żołnierzy. Wycofanie niemieckich oddziałów miało rozpocząć się w tym tygodniu i jak mówiła minister obrony Niemiec - zakończyć się w styczniu.

Zestawy rakiet Patriot zostały wysłane do Turcji w 2013 roku.