W obu przypadkach eksperci wojskowi przekonują, że jeśli rzeczywiście samolot zestrzelono rakietą BUK, to była to rakieta jednego z najstarszych typów 9M38, od dawna nie produkowana w Rosji.

Dalej, zdaniem specjalistów, wyniki eksperymentu jednoznacznie wskazują, że rakietę wystrzelono w okolicach miejscowości Zaroszczinskoje, która feralnego dnia była kontrolowana przez ukraińskie wojska. Koncern "Ałmaz - Antej" podważa dotychczasowe wyniki śledztwa prowadzonego przez stronę międzynarodową pod kierownictwem holenderskich ekspertów.

Rosyjscy specjaliści twierdzą, że nie zgadza się ani typ rakiety wskazywany przez Holendrów, ani miejsce jej wystrzelenia. Oddzielne śledztwo w tej sprawie prowadzi Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej, który ma swoją wersję tragedii z 17 lipca 2014 r. Rzecznik Komitetu Władimir Markin wielokrotnie wspominał o świadku, ukraińskim żołnierzu, który miał widzieć startujący tego dnia myśliwiec Su-25 uzbrojony w rakiety. Samolot, według tych zeznań, wrócił na lotnisko już bez rakiet. Malezyjska maszyna rozbiła się na Donbasem, kilkadziesiąt kilometrów od rosyjskiej granicy. W wyniku katastrofy zginęło 298 osób.

Mimo wielokrotnych próśb Holandii, Australii, Malezji i Ukrainy, Rosja nie wyraziła zgody na powołanie międzynarodowego trybunału przy ONZ, który zbadałby przyczyny katastrofy.