Kosowska opozycja rozpyliła w parlamencie w Prisztinie gaz łzawiący, już po raz trzeci w ciągu miesiąca, żeby sparaliżować obrady. Dziennikarze agencji Associated Press widzieli Donikę Kadaj-Bujupi z Sojuszu na rzecz Przyszłości Kosowa, otwierającą pojemnik z gazem.

Deputowana zrobiła to już po raz drugi. Policja chciała ją przesłuchać, ale Kadaj-Bujupi odmówiła wyjścia z funkcjonariuszami.

Przewodniczący parlamentu Kadri Veseli ogłosił godzinną przerwę, zarządzając wywietrzenie sali. Przedstawiciel innej partii opozycyjnej - Vetevendosje (Samostanowienie) Glauk Konjufca zapowiedział, że sesja parlamentu nie będzie kontynuowana. Zagroził użyciem "wszelkich niezbędnych środków", żeby przerwać obrady.

Opozycja domaga się odstąpienia rządu od umowy z Serbią wynegocjowanej za pośrednictwem Unii Europejskiej; umowa ta przyznaje autonomiczne prawa serbskiej mniejszości na północy kraju. Partie opozycyjne argumentują, że realizacja postanowień tego porozumienia będzie oznaczała zniszczenie jedności Kosowa. Chcą paraliżować prace parlamentu, dopóki rząd nie ustąpi.

Opozycja protestuje też przeciwko umowie o demarkacji granicy między Kosowem a Czarnogórą. Rząd jest zdecydowany kontynuować przy mediacji Unii Europejskiej rozmowy z Serbią mimo gwałtownych protestów opozycji, która jest przeciwna dialogowi między Prisztiną a Belgradem.