Biciem w dzwony oznajmiono początek uroczystości, która tak naprawdę rozpoczęła się znacznie wcześniej, na dziedzińcu przez Katedrą Notre Dame, gdzie zapłonęły tysiące świeczek.

Zebrani usłyszeli dźwięk najstarszego dzwonu świątyni, który bije tylko w wyjątkowych wypadkach wielkich świąt religijnych - trzy, cztery razy do roku. Wierni modlili się w Katedrze słuchając słów homilii arcybiskupa Paryża kardynała Andre Vingt Troi apelującego o pohamowanie niedobrych emocji i zachowanie spokoju.

W tym czasie na Placu Republiki, gdzie też zebrały się tłumy ludzi oddających hołd poległym, nagle wybuchła panika. Niezidentyfikowane odgłosy zinterpretowano jako wybuchy bomby. W okamgnieniu plac opustoszał.

W piątek w wyniku zamachów sto trzydzieści dwie osoby zginęły, z prawie stu rannych w stanie krytycznym, trzy zmarły, życiu trzydziestu już nic nie zagraża - ponad czterdzieści osób jest w stanie cięzkim. Szpital Pompidou musiał przyjąć jednocześnie 40 karetek pogotowia.