Te ataki mogły wydarzyć się w Belgii, Dani, Szwecji i u nas - powiedział rano w BBC David Cameron. I dodał, że brytyjskie służby udaremniły w tym roku siedem ataków, choć podkreślił, że skala była mniejsza. W chwilę po tych słowach kancelaria premiera dodała, że jeden z ataków planowany był na październik.

Na linię walki wywiadowczej kraj rzuca od dziś dodatkowych szpiegów, w liczbie niemal dwóch tysięcy. Do tego podwojony został budżet służb lotniskowych.

Jednym ze źródeł zagrożeń są obywatele brytyjscy, którzy wyjechali, by wspierać ISIS, a teraz wracają - być może z zamiarem przeprowadzenia zamachów. Eksperci mówią, że średnio w kraju służby aresztują jedną osobę dziennie podejrzaną o związki z działalnością terrorystyczną.

Na Wyspach ciągle obowiązuje przedostatni poziom alarmu antyterrorystycznego oznaczający, że zamachy są bardzo prawdopodobne.