Po spotkaniu Davutoglu ponownie zaapelował do Rosji o bezpośrednie rozmowy na temat incydentu. Podkreślił, że zestrzelenie bombowca Su-24 było działaniem obronnym, bo maszyna znalazła się w tureckiej przestrzeni powietrznej.

Turecki premier powtórzył, że rząd w Ankarze nie przeprosi za zestrzelenie, czego domaga się Kreml.

- Jako premier kraju, który ma swoją godność, mogę powiedzieć, że ochrona naszej przestrzeni powietrznej i granic lądowych jest nie tylko prawem, ale i obowiązkiem mojego rządu. Żadna turecka władza nie będzie przepraszać za wykonywanie swoich obowiązków - mówił Davutoglu.

Turecki premier powiedział też, że Rosja w Syrii wcale nie bombarduje pozycji tzw. Państwa Islamskiego, ale uderza w umiarkowaną opozycję. Ahmet Davotoglu uważa, że takie działania dodatkowo zwiększają liczbę uchodźców, którzy uciekają do Turcji.

O bezpośrednie rozmowy zaapelował też sekretarz generalny NATO. Jens Stoltenberg podkreślił, że Sojusz stoi murem za Turcją, jeśli chodzi o prawo do obrony granic i suwerenności. Dodał, że działania Rosji w Syrii są niepokojące.

- To, co zobaczyliśmy w ubiegłym tygodniu nie było pierwszym pogwałceniem tureckiej przestrzeni przez rosyjskie samoloty. Informacje, które posiadamy są zgodne z tym, co mówi Turcja. Teraz jednak naszym celem jest uspokojenie sytuacji i napięcia. Z zadowoleniem przyjmiemy bezpośrednie rozmowy między Ankarą a Moskwą - podkreślił sekretarz generalny NATO.

Jens Stoltenberg zaapelował też do Rosji o włączenie się w syryjski proces pokojowy i o pełniejszą współpracę ze społecznością międzynarodową.

W ubiegły wtorek Turcja zestrzeliła rosyjski bombowiec Su-24, bo jak twierdzi, znalazł się on w tureckiej przestrzeni powietrznej. Ankara twierdzi, że piloci kilkakrotnie byli ostrzegani, iż wlatują w turecką przestrzeń.

Po zestrzeleniu obaj piloci katapultowali się w powietrzu, ale jeden z nich zginął w ostrzale turkmeńskich bojowników. Drugi bezpiecznie wrócił do rosyjskiej bazy w Syrii.
Po incydencie Rosja zapowiedziała wstrzymanie współpracy wojskowej z Turcją oraz sankcje ekonomiczne. Rosyjski prezydent zażądał przeprosin, a turecki prezydent poprosił o bezpośrednie spotkanie obu polityków w czasie rozpoczętego właśnie szczytu klimatycznego w Paryżu. Do spotkania na razie jednak nie doszło.