Lotniska, między innymi w Salonikach, które są drugim pod względem wielkości miastem Grecji, a także porty lotnicze na Krecie, wyspach Zakintos, Santorini, Mykonos, Korfu i Rodos obsłużyły w ubiegłym roku około dwudziestu dwóch milionów pasażerów. W tym roku ta liczba będzie jeszcze większa. Prawie 80 procent klientów lotnisk to zagraniczni turyści.
Niemiecka firma, która przejmie lotniska będzie płacić Grecji około 30 milionów euro rocznie i zainwestuje w ciągu najbliższych pięciu lat 330 milionów euro w ich unowocześnienie i utrzymanie.

Panajotis Lafazanis, były deputowany rządzącej Syrizy, a obecnie przewodniczący opozycyjnej "Ludowej jedności" nazwał wyprzedaż lotnisk jednym z największych ekonomicznych i politycznych przestępstw dokonanych na Grecji i greckim narodzie. Prędzej czy później lotniska wrócą jednak do Greków - powiedział Lafazanis. Według związku zawodowego pilotów cywilnych, który sprzeciwiał się prywatyzacji lotnisk, przynosiły one Grecji roczny dochód rzędu 450 milionów euro.