Komisja Europejska i Ukraina przez ostatnie 18 miesięcy próbowały przekonać Rosję, że realizacja unijno-ukraińskiej umowy handlowej nie zaszkodzi jej gospodarce. Rozmowy ostatniej szansy także jednak zakończyły się fiaskiem, mimo że - jak mówiła unijna komisarz - Bruksela była gotowa do pewnych ustępstw na przykład w kwestiach fitosanitarnych czy celnych.

Unia Europejska była gotowa pójść bardzo daleko w zrozumieniu zastrzeżeń Rosji, oczywiście bez wprowadzania zmian do umowy, ale Rosja cały czas proponowała takie zmiany w dokumencie, które podważyłyby w ogóle sens porozumienia, co było dla nas nie do zaakceptowania - mówiła Malmstroem.

Jak dodała komisarz, kolejne próby rozwiania obaw Moskwy nie będą już podejmowane. Oczywiście Unia jest zawsze otwarta na rozmowy z Ukrainą i z Rosją, ale w tym formacie te konsultacje są zakończone - powiedziała Malmstroem.

Unijno-ukraińska umowa o wolnych handlu wejdzie w życie 1 stycznia przyszłego roku. Moskwa już zapowiedziała działania odwetowe: embargo na ukraińskie towary oraz wstrzymanie rosyjsko-ukraińskiej umowy o strefie wolnego handlu. Malmstroem wyraziła zaskoczenie deklaracjami ze strony rosyjskich władz na ten temat jeszcze w czasie trwania trójstronnych rozmów.

Moskwa krytykuje przedłużenie sankcji Unii Europejskiej wobec Rosji związanych z jej polityką wobec Ukrainy. Rzeczniczka prasowa rosyjskiego MSZ napisała w oficjalnym oświadczeniu, że "zamiast konstruktywnej współpracy i stawiania czoła wezwaniom współczesności, takim jak międzynarodowy terroryzm, w unijnej Brukseli wolą kontynuować krótkowzroczne sankcyjne gry" .

Według Marji Zacharowej "to, że Unia Europejska wiąże swoje sankcje z uregulowaniem konfliktu na południowym-wschodzie Ukrainy, jest sztuczne i bezpodstawne". Jej zdaniem konflikt w Zagłębiu Donieckim rozpoczęty został nie przez Rosję, lecz przez Ukrainę. Rosja zaś "niezmiennie sprzyja jego uregulowaniu".

Rzeczniczka rosyjskiego MSZ zarzuciła ukraińskim władzom niewypełnianie zobowiązań mińskich dotyczących uregulowania sytuacji w Donbasie. twierdzi ona, że "przedłużenie antyrosyjskich sankcji na tym tle jest nader obłudne".

Przekonanie o tym, że sankcjami można zmusić Rosję do tego, by odeszła od swojego pryncypialnego podejścia, było od początku "błędne i krótkowzroczne" - dodała Zacharowa.