Bezdomni w Grecji to nie są już tylko zwyczajni kloszardzi, których spotykało się przed kryzysem - wyjaśnia Dzanetos Antipas. Do grona osób, które mieszkanie na ulicy traktowały jako rodzaj manifestacji czy styl życia dołączyły setki innych, którzy nie umieli poradzić sobie z nową rzeczywistością. Często są to osoby inteligentne i wykształcone, które straciły nagle pracę i pochopnie opuściły swoje domy.

Przewodniczący organizacji tłumaczy, że wynika to ze stereotypu greckiego mężczyzny - jako tego, który musi utrzymać rodzinę. Jeśli nie może temu podołać, czasem wybiera takie ostateczne rozwiązanie - woli zagubić się w tłumie dużego miasta niż być ciężarem dla rodziny.

Od 2012 roku w organizacji „Czyny” zarejestrowano 6,5 tys. bezdomnych. Według jej członków, jeśli dodać do tego migrantów, którzy codziennie docierają do miasta, to liczba osób, które śpią na ulicy może przekroczyć nawet 20 tysięcy.