Hezbollah twierdzi, że to Izrael zabił w zeszłym tygodniu współautora zamachu terrorystycznego z 1979 roku. Libańczyk Samir Kuntar miał zginąć w izraelskim nalocie na jeden z budynków mieszkalnych w stolicy Syrii, Damaszku.

Kuntar był jednym z zamachowców z Naharijji. Zginęła wtedy trzyosobowa izraelska rodzina i policjant. W 1980 roku został skazany na dożywocie, jednak 7 lat temu uwolniono go w ramach porozumienia o zwrocie ciał dwóch izraelskich żołnierzy. Według izraelskich mediów, po wyjściu na wolność Kuntar był aktywnym i ważnym działaczem Hezbollahu.

Izrael przyjął z zadowoleniem informację o jego śmierci, ale nie potwierdził, że ma z nią coś wspólnego. Wiadomo, że izraelskie lotnictwo, od momentu wybuchu wojny domowej w Syrii, przeprowadziło wiele nalotów na terytorium tego kraju. Ich celem zawsze były miejsca, w których miały znajdować się składy broni należące do Hezbollahu. To ugrupowanie popiera syryjskiego dyktatora Baszara al-Asada.