O przeprowadzeniu udanego testu bomby wodorowej poinformowały władze w Pjongjangu. Eksplozji towarzyszył stwierdzony przez inne kraje wstrząs sejsmiczny. Na razie jednak nie ma jednoznacznego potwierdzenia, jaki ładunek zdetonowano w Korei Północnej.

Cytowany przez chiński dziennik "Renminribao" ekspert z dziedziny wojskowości ocenia, że na razie brak jest przesłanek, na podstawie których można byłoby jednoznacznie potwierdzić przeprowadzenie przez Koreę Północną testu bomby wodorowej. Władze Korei Południowej po wstępnych analizach stwierdziły, że komunistyczna Północ mogła zdetonować ładunek jądrowy z dodatkiem wodoru.

Tym nie mniej, w jednej z chińskich miejscowości położonych w pobliżu granicy z Koreą Północną, na wszelki wypadek zarządzono ewakuację dzieci z placów zabaw i przebywających na terenach otwartych. Eksperci analizują obecnie dane dotyczące ewentualnego wzrostu promieniowania radioaktywnego na granicy z Północą, co pozwoli na dokładniejsze określenie rodzaju ładunku zdetonowanego dziś w Korei Północnej.

Jeśli twierdzenia rządu w Pjongjang potwierdzą się, będzie to oznaczać eskalację konfliktu wokół koreańskiego programu nuklearnego. Przeprowadzenie analiz może jednak zabrać ekspertom nawet kilka tygodni. - Na tym etapie nie możemy potwierdzić, że doszło do eksplozji bomby wodorowej - oświadczył rzecznik amerykańskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Ned Price.

Biały Dom podkreślił jednak, że oczekuje, iż Korea Północna będzie przestrzegać międzynarodowych obligacji. Dla rządu Baracka Obamy działania władz w Pjongjang stanowią poważne wyzwanie. Władze Korei Północnej nie chcą bowiem prowadzić negocjacji w sprawie zaprzestania swego programu nuklearnego i zapewniają, że nigdy nie wyrzekną się takiej broni.

Obama, który niedawno zawarł porozumienie nuklearne z Iranem, deklaruje gotowość negocjacji z Pjongjangiem, ale tylko pod warunkiem, że ich celem będzie denuklearyzacji półwyspu koreańskiego. Na razie wraz z Japonią Stany Zjednoczone zwołały nadzwyczajne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ.