Chodzi o odpowiedź na dwa listy wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej w sprawie kontrowersji wokół Trybunału Konstytucyjnego i ustawy medialnej. Kilka dni po wysłaniu do Polski drugiego listu pojawiły się informacje, że 13 stycznia odbędzie się debata na posiedzeniu Komisji i wtedy rozpocznie ona procedurę przeciwko Polsce. Później mówiono, że Warszawa zwleka z odpowiedzią, więc procedura nie może ruszyć. Teraz te wszystkie wypowiedzi prostuje rzecznik Komisji Europejskiej Margaritis Schinas (więcej szczegółów w linku poniżej).

- Nie ma żadnego ostatecznego terminu na przysłanie odpowiedzi. Komisja zorganizuje wstępną debatę 13 stycznia i cały czas czekamy na odpowiedź polskiego rządu - powiedział rzecznik.

Komisja łagodzi ton wypowiedzi, choć niektórzy urzędnicy przyznają, że dopóki nie zostanie rozwiązana sprawa Trybunału Konstytucyjnego, Bruksela nie zrezygnuje z rozpoczęcia procedury. Jest jednak mało prawdopodobne, by nastąpiło to 13 stycznia.

Nieoficjalnie niektórzy urzędnicy przyznają, że błędem było informowanie w niedzielę, że Polska będzie objęta specjalnym nadzorem. Można też usłyszeć głosy, że komisarz z Niemiec nie powinien był pouczać Polski i że polsko-niemieckie starcie nikomu nie służy.