Krzycząc „Allah Akbar” - „Allah jest wielki”, usiłował dostać się do środka posterunku policji i rzucił się z nożem na stojących przed wejściem do budynku funkcjonariuszy. Ci otworzyli ogień. Ciężko ranny napastnik upadł na chodnik i wkrótce potem zmarł w wyniku odniesionych obrażeń.

Najprawdopodobniej był opasany ładunkami wybuchowymi lub nosił na sobie kamizelkę kuloodporną nimi wypełnioną. Wersja ta czeka jednak na oficjalne potwierdzenie przez ministra spraw wewnętrznych.

Na schodach przed posterunkiem jest kilku policjantów w cywilu z bronią gotową do strzału. Na miejsce przybyli saperzy wyposażeni w robota przystosowanego do rozbrajania bomb.

Oficjalnie nie potwierdzono informacji podanej przez media, że znaleziono walizkę wypełnioną ładunkami wybuchowymi. Do zdarzenia doszło dokładnie rok po masakrze w redakcji tygodnika Charlie Hebdo