Raport wymienia z nazwiska prezydenta Rosji, Władimira Putina i mówi, że "prawdopodobnie" to on stoi za otruciem dysydenta przy pomocy radioaktywnego polonu.

Profesor Duncan mówi Polskiemu Radiu, że nie ma wątpliwości, iż źródłem tych wniosków jest praca brytyjskich agentów. - Jedyna konkluzja, którą mogę wyciągnąć to to, że istnieją utajnione dowody, prawdopodobnie ze źródeł MI 6. Być może podsłuchują Putina, być może mają wysoko umieszczonych agentów, którzy z nim rozmawiają. To jedyna możliwa podstawa, na której można oprzeć twierdzenie, iż oni wiedzą, że Putin miał w tym udział - uważa brytyjski ekspert.

Wnioski raportu potwierdzają słowa samego Litwinienki, który już na łożu śmierci obciążył rosyjskie służby specjalne i samego Putina - podkreśla rozmówca Polskiego Radia.

Jak zareaguje Londyn? Profesor Duncan mówi, że wszystko zależy od skali presji, jaką na rząd Camerona wywrze teraz opina publiczna na Wyspach. Mówi jednak, że nowej zimnej wojny się nie spodziewa. - Niemożliwe jest zerwanie relacji między Moskwą a Londynem. Szefowa MSW Theresa May powiedziała już w Izbie Gmin jasno, że musimy współpracować z Putinem choćby w sprawie Syrii i - ogólniej - w walce z terroryzmem - tłumaczy ekspert. Dodaje, że w obecnym klimacie przekonanie o potrzebie rozprawienia się z tzw. Państwem Islamskim może przyczynić się do tego, iż społeczeństwo na Wyspach uzna kontakty z Moskwą za wyższą konieczność.