Około 600 osobom udało się przedrzeć przez kordon policji strzegącej dostępu do portu w Calais. Sforsowali metalowy płot. Około pół setki towarzyszących im imigrantów dostało się na pokład promu kursującego między Calais i Dover. Mer miasta Natacha Bouchart z naciskiem podkreśla, że byli to pseudodziałacze humanitarni, wśród których byli imigranci.

W Calais demonstrowali dzisiaj mieszkańcy i handlowcy. Ich zdaniem rząd francuski nic nie robi by rozwiązać sprawę tak zwanej dżungli, dzikiego obozowiska, w którym mieszka kilka tysięcy imigrantów marzących o przedostaniu się na Wyspy Brytyjskie.